Co powiem zarządowi, jeśli po podpisaniu umowy warunki na rynku się poprawią?
Decyzję zakupową ocenia się po wiedzy dostępnej w dniu jej podjęcia i po celu, jaki miała zrealizować, a nie po późniejszych notowaniach. Zarządowi pokazuje się proces: oferty, które firma miała na stole, przyjęte kryteria oraz ryzyka, które świadomie zaakceptowano.
Zdarza się, że osoba prowadząca temat obawia się, że za pół roku ktoś pokaże niższe notowania i zapyta, dlaczego zdecydowała wtedy. Ta obawa potrafi blokować decyzje mocniej niż sam rynek.
Nikt z nas nie ma kryształowej kuli i nie jest w stanie przewidzieć, co zrobi rynek. Ocena po notowaniach jest przy tym nieuczciwa, bo działa tylko w jedną stronę: gdy rynek po decyzji rośnie, nikt nie chwali za dobry moment, a gdy spada, pojawiają się pytania. Dlatego rozmowa o decyzji powinna dotyczyć jakości procesu, a nie prób przewidywania notowań.
Moim zdaniem kluczowe jest, żeby wszystkie osoby decyzyjne w firmie znały korzyści i ryzyka wybranego modelu zakupu jeszcze przed podpisaniem umowy. Każdy model ma swoje, na przykład przy stałej cenie ryzykiem jest moment zakupu. Jeśli decyzja zapadła z tą świadomością, późniejsza zmiana sytuacji na rynku przestaje być zarzutem. Zawsze zwracam na to uwagę w pracy z klientami.
Co zrobić w pierwszej kolejności?
Przed podpisaniem umowy upewnić się, że wszyscy decydenci znają korzyści i ryzyka wybranego modelu oraz przyjęte kryteria decyzji.
Jeśli chcesz sprawdzić, jak bezpiecznie i efektywnie kupować energię i gaz, porozmawiajmy.
Treść aktualna na: 07.2026